W niedawnej kampanii wyborczej do parlamentu, wśród wielu obietnic składanych przez polityków rządzącej dzisiaj
W niedawnej kampanii wyborczej do parlamentu, wśród wielu obietnic składanych przez polityków rządzącej dzisiaj koalicji, nie brakowało i obiecanek takich, że system podatkowy będzie bardziej przejrzysty, bardziej motywujący etc...
Na razie nic z tych obietnic nie spotyka ani pracowników, ani pracodawców. Rzekome dobrodziejstwo, które uczyniono tym drugim, budzi wśród nich przekonanie, że resort finansów drwi sobie z podatkowych płatników. Za drwinę, a nie za premię uznają zryczałtowane wynagrodzenie, które potrącać mogą z kwoty wpłaconej do urzędu skarbowego jako zaliczka na podatek od dochodów swoich pracowników.
Aby zasłużyć na ulgę np. kilkudziesięciu groszy, płatnik wypełnić musi kilka skomplikowanych formularzy. Od kilkudziesięciogroszowej ulgi zapłacić musi jeszcze podatek. Chciałbym uzyskać odpowiedź od pana premiera: Czy tego rodzaju rozwiązania to jest już spełnianie obietnic czy jeszcze nie? Ile pieniędzy przeznaczył resort na wdrożenie tego pomysłu? Kiedy - i to pytanie pochodzi od pracowników urzędów skarbowych - Ministerstwo Finansów przestanie takimi pomysłami dezorganizować pracę tychże urzędów?
Wielu pracodawców rezygnuje z takich udawanych dobrodziejstw. Prasa zresztą obśmiała już te koślawe innowacje. Kto wie, może dziś rządzący ogłoszą, że ten śmiech z rządu to znowu wina prasy, a nie urzędników.
Poseł Jerzy Wenderlich
Warszawa, dnia 4 marca 1998 r.