Niniejszym - chcąc uniknąć kompromitacji idei samorządności powiatowej zamiast zapytań poselskich - składam interpelację
Niniejszym - chcąc uniknąć kompromitacji idei samorządności powiatowej zamiast zapytań poselskich - składam interpelację następującej treści:
Interpelacja ta w końcowej swej części zawiera konkretne pytania, na które oczekuję odpowiedzi, gdyż bałamucenie w polityce, nawet lokalnej, ma swoje granice, które wyznacza prawo. W tym przypadku chodzi o powszechnie obowiązujące zasady Prawa budżetowego i akty rozporządzające, ponad którymi nikt nie może stać, nawet jeśli powołuje się na ważnych protektorów.
W nowosądeckim podjęto ˝eksperyment˝ powiatowy pod nazwą Sądecka Miejska Strefa Usług Publicznych w Nowym Sączu. Zarząd Strefy, a w szczególności przewodniczący zarządu pan Rudolf Borusiewicz wszem i wobec wszystkich głosi, że SMSUP jest dobrodziejstwem Sądecczyzny, wzorcem, na którym oparta będzie powiatyzacja kraju, gdy tymczasem wszystko co robi jest dokonywane wbrew Prawu budżetowemu, co ustaliła Najwyższa Izba Kontroli i zawarła we wnioskach pokontrolnych z dnia 20 kwietnia 1998 r.*)
Wiadome mi jest, że przedstawiciele Zarządu Strefy czynią wszystko, aby urzędnicy rządowi zalegalizowali ich niezgodne z prawem działania bądź zbagatelizowali problem. Powoływanie się na przyzwolenie, także ze strony panów, na niezgodne z prawem działanie jest podważaniem autorytetu nie tylko panów premierów, ale też urzędów, które panowie sprawują, nawet jeśli to odwoływanie się jest wydumane, w co nie wątpię.
Władze gminne tych gmin, które tworzą Strefę nie mogą podjąć radykalnych decyzji, gdyż obawiają się kompromitacji za wstąpienie do Strefy i słusznie pewnie uważają, że publiczne ukazanie teraz złej działalności Strefy odbiłoby się na ich wynikach w zbliżających się wyborach samorządowych. Niemniej jednak Komisja Rewizyjna Strefy nie przemilczała poważnych naruszeń prawa ze strony Zarządu Strefy, gdyż w świetle oczywistych okoliczności nie mogła tego uczynić, chociaż nie wzięła pod uwagę ustaleń NIK. Strefa okazała się instytucją bezużyteczną. Gminy nie uzyskały od Strefy nic i niczego, a na przykład deficyt miasta Nowego Sącza za rok 1997 był niemalże równy kwocie, którą miasto wpłaciło na fundusz gwarancyjny Sądeckiej Miejskiej Strefy Usług Publicznych.
Strefa nie powstała tylko z inspiracji kilku nowosądeckich działaczy samorządowych, ale przy wybitnym ˝wsparciu˝ i ˝wkładzie pracy˝ osób działających na zlecenie, zajmujących wtedy i dzisiaj stanowiska rządowe. Byli to panowie ministrowie Jerzy Hausner i Michał Kulesza. Nie wydaje się, aby obaj panowie ministrowie byli nieświadomi tego, jak działa Strefa, tj. że nie przestrzega powszechnie obowiązującego Prawa budżetowego. Kooperację pomiędzy panem Michałem Kuleszą a Zarządem Sądeckiej Miejskiej Strefy Usług Publicznych potwierdza eksponowanie osoby pana Rudolfa Borusiewicza i rzekomych osiągnięć Strefy w reformowaniu kraju, co ma przynajmniej na Sądecczyźnie uwiarygodnić ˝eksperyment˝ powiatowy, Zarząd Strefy i przewodniczącego Zarządu. Uprzejmie zwracam uwagę także na to, że do dzisiaj pan minister Michał Kulesza nie odpowiedział mi na pytanie w sprawie Sądeckiej Miejskiej Strefy Usług Publicznych zadane podczas debaty sejmowej w dniu 2 kwietnia 1998 r., a z trybuny sejmowej obiecał to pisemnie uczynić (vide - stenogram z posiedzenia Sejmu).
Kontrola przeprowadzona przez Najwyższą Izbę Kontroli w Sądeckiej Miejskiej Strefie Usług Publicznych w Nowym Sączu obejmowała tylko działalność finansową Zarządu Strefy, a są przecież inne ciekawe wątki ˝działalności˝ Zarządu Strefy, których można się już doszukać w przesłanym panom premierom wcześniej dokumencie z 16 marca 1998 r. pn. ˝Odpowiedź na korespondencję pana Jerzego Gwiżdża posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej˝ (pisma z dnia 24 lutego i 3 marca 1998 r.), podpisanym przez pana Marka Wójcika dyrektora Urzędu Strefy.
Wysoce prawdopodobne jest wywieranie nacisków w procesie odwoławczym na zmianę ustaleń NIK będących podstawą wystąpienia pokontrolnego z 20 kwietnia 1998 r. Pragnę bowiem zauważyć, że przewodniczący Strefy jest także przewodniczącym Zarządu Stowarzyszenia Wspierającego Utworzenie Samorządowych Powiatów i Województw, które współzakładały z panem R. Borusiewiczem także osoby dzisiaj zaliczane do czołowych reformatorów państwa, zajmujące stanowiska rządowe.
Nie mogę ukrywać faktu, że nawet jako poseł na Sejm RP miałem pewne kłopoty z uzyskaniem protokołu pokontrolnego wraz z wystąpieniem pokontrolnym z Delegatury NIK w Krakowie i musiałem w tej sprawie pisemnie interweniować aż w centrali NIK. W żadnej innej sprawie przez blisko pięć lat mojej działalności poselskiej nie miałem problemów z uzyskaniem dokumentów pokontrolnych z NIK, jeśli o nie prosiłem.
Zapowiadana kompleksowa kontrola NIK w Sądeckiej Miejskiej Strefie Usług Publicznych zlecona przez ministra spraw wewnętrznych i administracji potrwa, a decyzje konieczne są od zaraz, aby zapobiec temu, iż prawo dla quasi-samorządowego organu władzy, jakim jest Zarząd Sądeckiej Miejskiej Strefy Usług Publicznych w Nowym Sączu, nic nie znaczy albo znaczy coś innego niż dla innych, i aby nie skompromitować idei samorządności powiatowej na wstępie reformy.
Dlatego proszę o pilne ustosunkowanie się do przedstawionej interpelacji, a w szczególności udzielenie odpowiedzi na pytania:
1. Czy w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji istnieje zespół monitorujący działalność Sądeckiej Miejskiej Strefy Usług Publicznych w Nowym Sączu i kto jest odpowiedzialny za czuwanie nad prawidłowością działania Strefy oraz dlaczego tolerowano niezgodną z Prawem budżetowym działalność Zarządu Sądeckiej Miejskiej Strefy Usług Publicznych w Nowym Sączu? Czy ministerstwo znało kwalifikacje pracowników Urzędu Strefy, którym powierzano funkcje kierownicze?
2. Kto rzeczywiście ponosi odpowiedzialność za niezgodną z Prawem budżetowym działalność Sądeckiej Miejskiej Strefy Usług Publicznych, skoro w wielu wypowiedziach pan Rudolf Borusiewicz, przewodniczący Zarządu Strefy, powoływał się na to, iż działalność Strefy znana jest najwyższym władzom państwowym, w tym premierowi i wicepremierom, którzy - jak stwierdzał - traktują Strefę i jej działalność jako najlepszy wzorzec samorządności powiatowej? Czy Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wie na czym polegało ˝doradztwo˝ panów ministrów Jerzego Hausnera i Michała Kuleszy i z jakich środków czerpali wynagrodzenia za ekspertyzy?
3. Czy w zaistniałej sytuacji Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji i inne organa państwowe będą nadal uważały, że reforma powiatowa ma się wzorować na ˝doświadczeniach˝ Sądeckiej Miejskiej Strefy Usług Publicznych i czy prawdziwa jest bulwersująca informacja o możliwości zatrudnienia pana Rudolfa Borusiewicza w otoczeniu pana Michała Kuleszy albo na jakiejkolwiek innej posadzie w administracji rządowej i czy nadal po kontroli NIK dyrektor Urzędu Strefy, pan Marek Wójcik, będzie członiem zespołu do spraw reformy ustrojowej, któremu przewodzi pan Jerzy Miller - wiceminister finansów? Kto w ogóle jest odpowiedzialny za dobór kadr do ministerstw i zespołów zajmujących się reformą samorządową?
4. Czy Ministerstwo Finansów zamierza dochodzić należnych i nie zapłaconych państwu należności od Sądeckiej Miejskiej Strefy Usług Publicznych, a jeśli zamierza zaniechać dochodzenia należnych środków finansowych to na jakiej podstawie? Kto w przypadku rozwiązania Strefy po wprowadzeniu powiatów zapłaci należności, których Strefa nie uiściła? Czy długiem Strefy zostaną obciążone gminy będące członkami Strefy?
5. Czy minister spraw wewnętrznych i administracji nie uważa za stosowne, aby w świetle dokumentów NIK oraz innych dokumentów przesłanych ministrowi w trybie nadzoru nad Strefą odwołać lub zawiesić Zarząd Strefy i powołać Zarząd Komisaryczny? Dlaczego do tej pory minister spraw wewnętrznych i administracji nie zarządził kompleksowej kontroli Strefy przez własne służby resortowe, a ograniczył się tylko do skierowania wniosku do Najwyższej Izby Kontroli, pomimo iż NIK ustalił już sprawy absolutnie kompromitujące działalność Zarządu Strefy?
Istnieją przesłanki, aby sądzić, że tak jak powstanie Sądeckiej Miejskiej Strefy Usług Publicznych miało mieć tylko wydźwięk polityczny i służyć propagandzie, że ekipa SLD i PSL jest proreformatorska w dziedzinie samorządności, tak i dzisiaj dla celów politycznych władze państwowe są w stanie zezwolić na oszukiwanie społeczeństwa przez tych, których mogą w sposób instrumentalny wykorzystać dla celów swojej propagandy, czyniąc z przykładu negatywnego przykład pozytywny. Wyrażam nadzieję, że tak jednak nie będzie.
Poseł Jerzy Gwiżdż
Nowy Sącz, dnia 4 maja 1998 r.