Szanowny Panie Ministrze! Ministerstwo rolnictwa informuje, że produkcja odmian roślin modyfikowanych genetycznie, a zwłaszcza
Szanowny Panie Ministrze! Ministerstwo rolnictwa informuje, że produkcja odmian roślin modyfikowanych genetycznie, a zwłaszcza uprawa kukurydzy, napotyka protesty ze strony różnych gremiów w Polsce. Jednak ten negatywny stosunek do GMO nie jest wedle ministerstwa poparty żadnymi dowodami o szkodliwości wykorzystywania takiej żywności.
Zdaniem wielu działaczy samorządowych genetycznie modyfikowana żywność stanowi zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt oraz środowiska naturalnego, dlatego domagają się wprowadzenia stref wolnych od takich upraw.
Zdaniem ministerstwa nie jest możliwe uniknięcie produkcji roślin GMO, ale ich uprawa powinna być pod kontrolą.
Izba Paszowo-Zbożowa informuje, że na świecie obecnie uprawianych jest 80 mln ha genetycznie zmienionej soi, kukurydzy, bawełny i rzepaku. Najważniejszą uprawą GMO jest soja, którą uprawia się na ok. 48 mln ha, i kukurydza - 20 mln ha. Największym producentami są Stany Zjednoczone (50 mln ha), Argentyna (16 mln ha) i Kanada (5,5 mln ha).
W Polsce obecnie nie produkuje się zmodyfikowanej żywności, ale to nie znaczy, że nie ma jej w obrocie. Od 2002 roku do Polski trafia zmodyfikowana śruta sojowa, która jest wykorzystywana do produkcji pasz. Taka śruta jest mniej więcej o 10% tańsza (tj. o 90 zł/t), a to jest argument, który zachęca do jej kupowania. W 2004 roku Polska sprowadziła ok. 1,5 mln ton śruty, z czego 1,4 mln ton stanowiła śruta sojowa. Import śruty sojowej jest koniecznością, gdyż Polska ma duży niedobór białka na cele paszowe, którego nie można pokryć w inny sposób. Śruta jest importowana na podstawie zezwolenia ministra środowiska z 2002 roku (który w Polsce odpowiada za uprawy GMO).
Wedle niektórych instytucji szukanie nowych technologii upraw w warunkach globalizacji produkcji jest koniecznością. Modyfikacja roślin ma prowadzić do podwyższenia ich odporności na herbicydy (środki chwastobójcze) oraz na niektóre owady pasożytnicze, a to ma zaowocować zwiększeniem plonów.
W polskich warunkach najbardziej możliwa jest modyfikacja kukurydzy, rzepaku oraz buraków cukrowych. Według szacunkowych ocen ekspertów, w wyniku zastosowania takich odmian plony np. buraków mogą wzrosnąć w przyszłości nawet o 15-30%., a rzepaku o 15-20%.
Rada ds. GMO przy ministrze środowiska podkreśla, że rośliny są i tak od dawna modyfikowane poprzez tworzenie różnego rodzaju krzyżówek. Modyfikacja genetyczna polega jedynie na wszczepianiu roślinom cech, które są korzystne. Jest to metoda znacznie bezpieczniejsza niż metody stosowane kilkanaście lat temu.
Polska Federacji Biotechnologii uważa, że genetyczna modyfikacja roślin jest szansą dla rozwoju wielu upraw i wykorzystaniu ich np. do celów energetycznych. Jej zdaniem powierzchnia upraw GMO na świecie będzie rosła - UE na razie do produkcji takich roślin odnosi się sceptycznie, choć po wykonaniu wielu badań nie stwierdzono, żeby były one niebezpieczne dla zdrowia. Federacja uważa, iż konieczne jest stworzenie takich ram prawnych, by była możliwość koegzystencji trzech rodzajów rolnictwa: intensywnego przy stosowaniu środków chemicznych, ekologicznego oraz rolnictwa opartego na biotechnologii.
Przeciwników GMO niepokoją takie wytworzone strefy upraw, gdyż badania wykazały (to są już fakty), iż nie ma możliwości sąsiadowania czy współistnienia roślin genetycznie zmodyfikowanych z uprawami bez modyfikacji genetycznych. Żadne izolacje przestrzenne nie są w stanie powstrzymać procesu rozprzestrzeniania się genotypów.
Rolnicy czekają natomiast na merytoryczną dyskusję uwzględniającą interesy rolnictwa, ochrony środowiska i organizacji ekologicznych.
Specjaliści twierdzą, iż w Unii Europejskiej panuje bałagan prawny w regulacjach na temat GMO. W dyrektywie 18 Komisji Europejskiej stwierdza się, że GMO to jeden z najbardziej niebezpiecznych w dziejach świata produkt ludzkiego umysłu. Może on się rozprzestrzenić i rozmnożyć w sposób niekontrolowany, a jego ujemne skutki mogą stać się nieodwracalne. Z drugiej strony Unia pozwala na uprawę roślin GM gdyż nie ma przykładów negatywnych skutków jego stosowania.
Na tę opinię powołują się przychylni uprawie GMO, twierdząc, iż zgodnie z tym stanowiskiem Unii nie ma przeszkód, by rozpocząć stosowanie tych roślin także w Polsce. Ich przeciwnicy uważają jednak, iż Polska nie ma żadnego powodu, by sięgać po GMO, mając nadprodukcję własnej, cieszącej się dobrą marką i renomą żywności. Uważają, że konkurentom zagranicznym może zależeć na tym, by wymusić na Polsce zgodę na stosowanie GMO, by potem podważyć nasz atut czystej ekologicznie i genetycznie żywności. Uważają, iż prędzej czy później ujawnią się negatywne skutki takich upraw, jak ze znacznym opóźnieniem ujawniły się uboczne skutki stosowania DDT, mączki mięsno-kostnej, a ostatnio szczepień lisów na wściekliznę.
Wszyscy przeciwnicy uprawy GMO w naszym kraju podnoszą, iż jednostronne podejście do zagadnienia GMO stoi w sprzeczności z zasadą przezorności, zasadą realizowaną przez Unię Europejską wobec wszystkich produktów i technologii nienależycie rozpoznanych pod względem wpływu na ludzi, przyrodę i środowisko.
Niedługo rozpoczną się szczegółowe prace parlamentu nad rządową ustawą Prawo o organizmach zmodyfikowanych.
Mając powyższe na uwadze zwracam się do Pana Ministro z prośbą o udzielenie odpowiedzi na pytania:
- Czy nie wartobyłoby poczekać z wprowadzeniem GMO na terytorium naszego kraju do ujawnienia się jakichkolwiek symptomów korzyści bądź szkód takich upraw ze strony państw, które stosują takie uprawy (np kukurydza w Czechach)?
- Czy nie byłoby szansą dla Polski pozostawienie upraw w dzisiejszej ich formie celem wprowadzenia na rynek europejski dużych ilości żywności ˝GMO czystych˝?
- Wiele polskich regionów opowiada się za pozostaniem regionami wolnymi od GMO. Czy nie jest to sprzeczne z publikowanymi ostatnio wynikami sondaży (większość opowiedziała się wedle nich za wprowadzeniem żywności GM)?
Z wyrazami szacunku
Poseł Sandra Lewandowska
Warszawa, dnia 9 marca 2007 r.