Szanowny Panie Ministrze! Spodziewasz się niskiej emerytury, ale masz nieruchomość? Wkrótce będziesz mógł ją
Szanowny Panie Ministrze! Spodziewasz się niskiej emerytury, ale masz nieruchomość? Wkrótce będziesz mógł ją przekazać bankowi. W zamian otrzymasz pewną kwotę.
Takie usługi mają wejść na polski rynek już za kilka miesięcy. Banki, które przygotowują oferty, nie chcą na razie się ujawnić, zanim ich nie dopracują w szczegółach. Z informacji, którymi dysponują w tej chwili analitycy, wynika, że z ˝odwróconej hipoteki˝ (taka nazwa przyjęła się na Zachodzie) właściciel nieruchomości wartej 350 tys. zł do końca życia będzie mógł otrzymywać od banku (lub firmy ubezpieczeniowej) 1,5-1,7 tys. zł miesięcznie.
Takie rozwiązanie może być idealne dla ludzi o niskich dochodach. Polskim paradoksem jest to, że posiadanie na własność mieszkania nie jest rzadkością, natomiast dość powszechne jest obniżenie standardu życia po przejściu na emeryturę: przeciętne świadczenie z ZUS jest relatywnie niskie w stosunku do osiąganych wcześniej zarobków. W przyszłości te relacje mają się jeszcze bardziej zmienić na niekorzyść. W efekcie ludzie mają zamrożony w murach spory kapitał, a na starość klepią biedę.
Okazuje się, że nie muszą. Dzięki ofercie banków będą mogli do końca życia powoli konsumować to, co zainwestowali przez całe życie w nieruchomości (często spłacając przez wiele lat kredyt hipoteczny).
Odwrócona hipoteka jest to propozycja przede wszystkim dla osób, które nie mają komu przekazać majątku albo po prostu nie widzą takiej potrzeby, bo ich dzieci dorobiły się własnego. Po śmierci właściciela nieruchomość przejmowałby bank, który wcześniej wypłacał mu dożywotnią rentę. Polskie banki dopiero przygotowują takie oferty, na Zachodzie są one dostępne od lat.
Czy takie rozwiązanie przyjmie się u nas? Jest to ciekawa alternatywa dla osób, które nie mają potomków albo z jakichś powodów nie chcą przekazać majątku rodzinie. Można też zastosować inne warianty tego pomysłu, np. sprzedać mieszkanie i zdecydować się na wynajmowanie innego. W warunkach warszawskich za dwupokojowe lokum można dostać 400 tysięcy złotych.
Zakładając, że koszt wynajmu to 1500 zł miesięcznie, to za te 400 tysięcy można godziwie przeżyć jeszcze 22 lata. W międzyczasie większość tego kapitału można zainwestować w obligacje albo inne instrumenty, słowem pomnażać te pieniądze i osiągać zysk. Osobiście wybrałbym taki właśnie wariant.
Zakładając, że rentowność z inwestycji w papiery dłużne lub inne instrumenty wyniosłaby minimum 3 procent, to w skali roku od 400 tys. zł zyskujemy 12 tys. zł, czyli 1000 zł miesięcznie. Przy niskiej emeryturze może to być niezły dodatkowy zastrzyk pieniędzy.
Przy niewystarczających dochodach i posiadaniu mieszkania jeszcze inną opcją jest wejście w interes z rodziną. W takiej sytuacji w rolę banku wchodzi członek rodziny: wnuczek, siostrzeniec albo inny krewny i wypłaca co miesiąc właścicielowi nieruchomości coś w rodzaju renty w zamian za obietnicę przekazania mieszkania po śmierci właściciela. Ze względu na więzi rodzinne, które są w Polsce znacznie silniejsze niż na Zachodzie, myślę, że taki wariant szybciej się przyjmie niż ten z bankiem w roli spadkobiercy.
Mając na uwadze liczne pytania kierowane w przedmiotowej sprawie, zwracam się do Pana Ministra z następującymi pytaniami:
1. Pomysł rent dla właścicieli mieszkań pojawił się w Ministerstwie na początku kadencji obecnego rządu, jako jeden z elementów wykonania programu budowy 3 mln mieszkań. Czy podjęto działania w tym kierunku?
2. Czy Ministerstwo Budownictwa będzie wspierało pomysł wprowadzenia przez banki ˝odwróconej hipoteki˝? Na jakich warunkach?
Z wyrazami szacunku
Poseł Sandra Lewandowska
Warszawa, dnia 22 maja 2007 r.