Zapewne każdy doświadczył przypadku, gdy z ważnych powodów (w innych przypadkach byłoby to według
Zapewne każdy doświadczył przypadku, gdy z ważnych powodów (w innych przypadkach byłoby to według mnie niedopuszczalne) nauczyciel prowadzący daną lekcję musiał opuścić miejsce pracy. Bywało, że gdy nauczyciel oddalał się od klasy na niewielką odległość, zostawiał szeroko otwarte drzwi tej klasy po to, aby mógł niejako ˝słuchowo˝ sprawować nadzór nad uczniami. W innych przypadkach (skąd my to znamy?) na czas takiej nieobecności nauczyciel czynił odpowiedzialnym za porządek w klasie właśnie największego ˝rozrabiakę˝. Ku zaskoczeniu taka zmiana roli czyniła z takiego ˝rozrabiaki˝ odpowiedzialnego nadzorcę. W klasie panował spokój. Owszem, znane są takie przypadki, ale to było dawno i nie powinno być kontynuowane.
Obecny stan pedagogiki wymaga innych metod nadzoru nad uczniami i innych metod wychowawczych. Impulsem do zasygnalizowania poruszanego problemu nie są wcale ostatnie takie przypadki i ich skutki. Zjawisko, zwłaszcza w szkołach podstawowych i gimnazjach, sygnalizowane było już od pewnego czasu. Nadszedł więc moment, aby je organizacyjnie i metodycznie uregulować, na przykład poprzez zastępstwo na czas chwilowej nieobecności innego nauczyciela (z sąsiedniej klasy) albo pracownika administracyjnego szkoły (woźnego?). Uważam bowiem, że pozostawienie na ten czas dzieci w klasie bez żadnego nadzoru jest niedopuszczalne.
Przyjmuję, że po ostatnich przykrych i brzemiennych w skutki doświadczeniach Pan Minister opracował i zalecił wdrożenie odpowiednich metod nadzoru w przypadkach, o których mowa w interpelacji. Proszę więc o odpowiedź: Jakie to są środki?
Z poważaniem
Poseł Jan Łączny
Koszalin, dnia 28 maja 2007 r.