Do rozpoznawania większości spraw, którymi zajmują się sądy 24-godzinne, angażowane są siły i środki

   Do rozpoznawania większości spraw, którymi zajmują się sądy 24-godzinne, angażowane są siły i środki niewspółmierne do wagi popełnionych przestępstw.

   Prezesi sądów wskazują m.in. na powszechnie podzielany przez sędziów problem rozpoznawania w trybie tego postępowania spraw pijanych rowerzystów. Do rozpoznania tej kategorii spraw angażuje się niewspółmierne środki osobowe i finansowe do wagi czynu. Statystyki potwierdzają, że największa liczba spraw dotyczy pijanych kierowców, którzy są głównymi klientami sądów 24-godzinnych. Każda sprawa tego typu angażuje co najmniej dwóch doprowadzających podejrzanego policjantów, prokuratora, który przesłuchuje go i popiera oskarżenie przed sądem, osobę obsługującą Krajowy Rejestr Karny, adwokata broniącego na koszt państwa podejrzanego, protokolanta i sędziego. Jest to więc minimum osiem osób, podczas gdy przed wejściem w życie przepisów o postępowaniu przyspieszonym zazwyczaj kończyły się na przesłaniu do sądu aktu oskarżenia wraz z wnioskiem o skazanie oskarżonego na posiedzeniu. Udział oskarżonego i oskarżyciela nie był w tej sytuacji obowiązkowy, wystarczyło tylko zawiadomienie ich o terminie posiedzenia. Tego typu sprawy, przy prawidłowej organizacji pracy, zajmowały dotąd ok. 15 minut, podczas gdy formalności i przeprowadzenie rozprawy sądu 24-godzinnego zajmują co najmniej godzinę. Do tego dochodzi czas potrzebny Policji na przewożenie oskarżonego między izbą zatrzymań, prokuraturą i sądem. Nie jest oczywiście bez znaczenia szybkość reakcji na przestępstwo, tylko czy warte jest to kosztów postępowania, które się ponosi. Chodzi m.in. o przysługującego w takich przypadkach podsądnemu obrońcę z urzędu. Taka wizyta mecenasa w 24-godzinnym sądzie kosztuje Skarb Państwa (z VAT-em) ponad 500,00 zł. Oczywiście można zasądzić te koszty, ale z ich wyegzekwowaniem w praktyce bywa różnie. Niektórzy podsądni wręcz protestują przeciw przydzielaniu im obrońcy z urzędu. Stworzenie pod potrzeby sądów 24-godzinnych nowych etatów sędziowskich i dla pracowników administracyjnych to także poważny wydatek dla budżetu państwa.

   Sądy 24-godzinne są za drogie przede wszystkim dla mniejszych jednostek, w których pracuje mała liczba policjantów. Załatwienie formalności wyłącza z pracy nawet kilku policjantów naraz i to na wiele godzin. Jak na razie z rozwiązania zdają się być zadowoleni adwokaci wyznaczeni z urzędu. Za w sumie niewielki wkład pracy otrzymują całkiem godziwe pieniądze. Z reguły sądy tymi kosztami obciążają Skarb Państwa.

   Zdaniem wielu sędziów zakres działania sądów 24-godzinnych jest zbyt szeroki. Zrozumiałe jest ich wprowadzenie np. podczas meczów piłkarskich, natomiast stosowanie tego trybu w odniesieniu do pijanego rowerzysty jest nieuzasadnione. Tego rodzaju sprawy i tak były do tej pory załatwiane szybko.

   W związku z powyższym proszę o odpowiedź na następujące pytania:

   1. Czy środki finansowe związane z funkcjonowaniem sądów 24-godzinnych są współmierne do wagi rozpatrywanych spraw?

   2. Czy zasądza się koszty procesowe w sądach 24-godzinnych i jak procentowo wygląda ich skuteczna egzekucja?

   3. Czy zakres działania sądów 24-godzinnych nie jest zbyt szeroki?

   Z poważaniem

   Poseł Tomasz Piotr Nowak

   Konin, dnia 11 czerwca 2007 r.


no host | niezarejestrowana strona | brak hosta | sprawdz strone | 906 Komputery Dave The Drummer biografia